Nietrzeźwy uszkodził busa znajomego

Do zdarzenia doszło w nocy z soboty na niedzielę po godzinie 4.00. Sprawcą jest 25-letni mieszkaniec Głogowa, który w tym czasie wracał wraz ze znajomymi z imprezy.

Zauważył on pojazd na jednej z posesji, po czym zaczął krzykiem wzywać do wyjścia na dwór swego znajomego – właściciela pojazdu. Po chwili zaczęła się awantura między mężczyznami, w skutek której 25-latek drewnianym kołkiem uszkodził karoserię auta. Jak się potem okazało między mężczyznami były jakieś nieporozumienia, na tle których doszło do zdarzenia.

W sprawie interweniowała policja, która zatrzymała dwóch nietrzeźwych mężczyzn. Sprawca przyznał się do winy. Szkody zostały wycenione na 700 zł.

Teraz 25-latek będzie musiał naprawić szkodę, zapłacić grzywnę, a także grozi mu kara pozbawienia wolności nawet do 5 lat.

Kolejne auto wypadło z drogi na rondzie

To już 3 kolizja na dużym, głogowskim rondzie w ciągu ostatnich kilkunastu dni.

Dziś rano to kierowca renault scenic wypadł z drogi i uderzył w jedno z drzew znajdujących się na rondzie Konstytucji 3 Maja. W miejscu zdarzenia pojawiła się karetka pogotowia, policja oraz straż pożarna. Na szczęście kierującemu pojazdem, starszemu mężczyźnie nic się nie stało. Auto natomiast nadaje się do kasacji – uszkodzony został cały przód pojazdu.

Kierowca był trzeźwy. Otrzymał także mandat karny.

Potrącenie kobiety na tymczasowym przejściu

Remont przejścia podziemnego łączącego Aleję Wolności ze Starym Miastem ciągle trwa. Z tego powodu piesi nadal muszą liczyć się z utrudnieniami i korzystać z tymczasowego przejścia dla pieszych przy Bramie Brzostowskiej.

Wczoraj około godziny 14.00 doszło na nim do potrącenia. Poszkodowana została 49-letnia kobieta, która została przewieziona do szpitala. Ma ogólne potłuczenia i złamany obojczyk. Sprawcą był 37-letni kierowca auta ciężarowego z Wolsztyna, który nie zatrzymał się jak auta na pasie obok, aby przepuścić kobietę na drugą stronę.

Przez pewien czas ruch na tamtym odcinku – w stronę miasta – odbywał się tylko jednym pasem.

Kradł kable na kolei

Do zatrzymania złodzieja doszło na gorącym uczynku 5 grudnia.  Udaremniona została wtedy próba kradzieży kabli z torowiska. Zatrzymany to 24-letni głogowianin, który był poszukiwany listem gończym. Ciążył już na nim wyrok za podobne przestępstwa.

Mężczyzna usłyszał zarzuty dotyczące kradzieży infrastruktury kolejowej na kwotę ponad 8 tys. złotych. Przyznał się do winy, jednocześnie twierdząc, że swoje „łupy” sprzedawał na złom.

Teraz grozi mu kara do 8 lat pozbawienia wolności.

Kierowca bez prawa jazdy

Dopiero pościg policji doprowadził do zatrzymania 31-letniego kierowcy, który wcześniej nie zatrzymał się do kontroli.

Na znak policji kierowca Forda Probe zamiast się zatrzymać, zaczął uciekać. Miało to miejsce 6 grudnia około godziny 17.30 na głogowskim, dużym rondzie.

Głogowianin złamał przepisy ruchu drogowego, w związku z czym policja postanowiła go skontrolować. Ten jednak zaczął uciekać. Jak się okazało już po zatrzymaniu, przyczyną takiego zachowania kierowcy był brak prawa jazdy. Kierowca był trzeźwy. Jednak swoją ucieczką złamał kolejne przepisy oraz spowodował zagrożenie w ruchu drogowym. Grozi mu teraz kara grzywny.

Ukradli i sprzedali 400 kg złomu

Sprawcami kradzieży jest dwóch mężczyzn, mieszkańców powiatu głogowskiego. Obaj mają po 24-lata i nie posiadają stałego zatrudnienia. Utrzymują się ze sprzedaży złomu.

Niestety w złom zaopatrywali się okradając magazyn w jednej z podgłogowskich miejscowości. Sukcesywnie wynosili z niego metalowe elementy i sprzedawali je następnie w punktach złomu.

Zatrzymani przyznali się do 5 „wizyt” w tym magazynie. W sumie ukradli około 400 kg metalowych elementów. Teraz grozi im kara do 10 lat pozbawienia wolności.

Najpierw nietrzeźwy potem złodziej

Kilka dni temu głogowska policja zatrzymała nietrzeźwego kierowcę, który dodatkowo przewoził w aucie dwójkę dzieci. Jak się potem okazało cała sprawa miała dość nietypowy finał.

Funkcjonariusze zdecydowali o przekazaniu dzieci matce. Jednak ta także była pod wpływem alkoholu. Należy zwrócić uwagę, iż była wtedy w pracy – jest dozorczynią w szkole. Co więcej wraz z nią funkcjonariusze zastali 23-letniego mężczyznę, który był już poszukiwany przez policję za kradzież telefonów komórkowych osobie głuchoniemej na dworcu PKP w Głogowie, do której doszło  dzień wcześniej, czyli 29 listopada. On także był nietrzeźwy.

Mężczyzna ten jest dobrze znany policji, gdyż to już nie jest jego pierwszy konflikt z prawem. Jeden ze skradzionych przez niego telefonów udało się jednak odzyskać.

Teraz 23-latek będzie odpowiadał za kradzież, 42-latek za jazdę pod wpływem alkoholu, a kobieta za wykonywanie pracy w stanie nietrzeźwości.

Złodziej transformatorów na kolei

Kradzieże transformatorów na torach linii kolejowej dokonywane były dwukrotnie: we wrześniu, a następnie w listopadzie tego roku. Straty tym spowodowane zostały wycenione przez kolej na około 8 tys. złotych.

Podejrzanym w tej sprawie jest 23-letni mieszkaniec Głogowa. Został on zatrzymany przez policję pod koniec listopada. Przyznał się do kradzieży i zeznał, że swoje łupy sprzedał na złom, za co uzyskał około 2 tys. złotych, które następnie wydał na alkohol.

Teraz grozi mu kara nawet do 8 lat pozbawienia wolności.

Nieletni hodowca marihuany

Historia związana z ujawnieniem nielegalnej hodowli marihuany miała swój początek na placu festynowym nad Odrą. Policyjni wywiadowcy skontrolowali tam dwóch szesnastolatków. Jeden z nich palił, jednak jak się okazało, nie był to papieros.  W trakcie przeszukania nastolatka znaleziono przy nim drobne ilości marihuany.

Na tym działania policji się nie skończyły. Po dotarciu do miejsca zamieszkania 16-letniego chłopaka okazało się, że ukrywa tam także 4 sadzonki konopi indyjskich. Posiadał również wagę i susz roślinny.

Nieletni przyznał się do uprawy narkotyków. Teraz decyzję w sprawie jego ukarania podejmie sąd dla nieletnich.

Fałszywy wnuczek

To już nie pierwsza taka próba wyłudzenia pieniędzy od starszych mieszkańców Głogowa.

Tym razem mężczyzna podający się za wnuczka niepokoił 72-letnią kobietę. Twierdził on, że potrzebuje 10 tys. zł na zapłacenie podatku, gdyż przywozi auto z zagranicy. Chwilę po tym telefonie dla uwiarygodnienia sytuacji do tej samej kobiety zatelefonowała kolejna osoba, tym razem podająca się za policjantkę. Poinformowała ona kobietę, iż ta najprawdopodobniej może zostać oszukana, ale aby policja mogła złapać przestępcę musi ona wpłacić pieniądze, o które prosił.

72-latka na szczęście nie dała się łatwo zwieść i sama skontaktowała się ze swoim wnuczkiem, który naprawdę przebywa zagranicą. Jak się okazało nie ma on żadnych problemów, nie sprowadza auta i nie potrzebuje od niej żadnych pieniędzy.